To szokująca wiadomość. Właśnie szykowałem DVD ze zdjęciami ze Zlotu Oldtimerów ze Strandy. Obiecałem Wojtkowi, że mu wyślę - nie zdążyłem. Szok. Nasze żeglarskie szlaki przecięły się pierwszy raz w latach 70-dziesiątych gdzieś na Narwi w drodze na Mazury, po to by po wielu latach odnaleźć się ponownie właśnie na Zlocie Oldtimerów w Strandzie. Byłem zauroczony tym człowiekiem. |
Maciej Bossowski |
28-12-2011 |
"PRACUJĘ ŻEBY ŻEGLOWAĆ - ŻEGLUJĘ ŻEBY ŻYĆ" to jeden z takstów Wojtka - prawda, że bardzo trafny i że dotyczy wielu z nas. Myślę, że dażylismy się bardzo dużą sympatią - tym bardziej żal, że już Go nie ma ! Spotkamy się wiecznej wachcie - gdzie każdy z nas trafi gdy skończy się dla nas ten ziemski raj. |
Tadeusz Wrzos |
03-12-2011 |
Z Wojtkiem spotkałem się na wodzie kilka, może kilkanaście razy.Nie zdążyliśmy się zaprzyjażnić.Tym bardziej żal. |
Witek Monos Kink |
01-12-2011 |
Wojtka znałem bardzo długo( bo bodajże w pierwszym sezonie żeglugowym Biegnącej udało mi się z niej zrobiC "sIEDZĄcĄ NA MIELIŻNIE" za pomocą Omegi ,a ś.p.Wojciech dokładnie mi wyjaśniał, co zrobią jego załoganci jak spusżczą bączka)- i jednocześnie bardzo słabo i za krótko.... Już nigdy sobie o tamtych czasach i tamtej sytuacji nie pogadamy.... Pomyślnych wiatrów i stopy wody po TAMTEJ STRONIE... |
sławek |
28-11-2011 |